Showing posts with label Oatifix. Show all posts
Showing posts with label Oatifix. Show all posts

Must have: Lush - Oatifix


Maseczka przeznaczona jest dla skóry suchej. Jej główne składniki to banany, które wygładzają i nawilżają skórę oraz owies, który działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia oraz migdały powodujące dające efekt delikatnego peelingu oraz miód działający antybakteryjnie.
Maseczka zachowuje świeżość przez cztery tygodnie od daty produkcji.
Maseczka musi być przechowywana w lodówce.
Źródło: wizaż.pl


Cena: 5,95f
Pojemność: 75 g
Zapach: przepiękny, słodki, bananowo-waniliowy
Dostępność: LUSH, allegro

Skład:
Glycerine, Fine Oatmeal (Avena sativa), Fresh Organic Bananas (Musa paradisiaca), Water (Aqua), Ground Almonds (Prunus dulcis), Illipe Butter (Shorea stenoptera), Kaolin, Talc, Vanilla Pod (Vanilla planifolia), Vanilla Absolute (Vanilla planifolia), Sandalwood Oil (Santalum austro-caledonicum vieill), Benzoin Resinoid (Styrax tonkinensis pierre), *Coumarin, *Benzyl Cinnamate, *Linalool, Perfume, Gardenia Extract (Gardenia jasminoides).

Maskę oczywiście kupiłam po przeczytaniu pozytywnych recenzji na jej temat. I dobrze zrobiłam, bo nigdy, ale to przenigdy nie używałam tak dobrej nawilżającej maski do twarzy. Zapach kosmetyku jest przepiękny, aż chcę się ją zjeść! Jak dla mnie słodka owsianka z bananami, wanilią i drzewem sandałowym. Zapach w sam raz na zimne, świąteczne wieczory, ale i nie tylko. Maska bardzo dobrze nawilża, wygładza i redukuje zaczerwienienia. Skóra po jej użyciu jest niezwykle mięciutka, bez suchych skórek i jakichkolwiek podrażnień. Konsystencja maski jest rzadka, ale po włożeniu do lodówki gęstnieje i o wiele lepiej jest ją nakładać.



Maskę nakładamy na 5-10 min,a potem spłukujemy ciepłą wodą. Ja osobiście trzymam ją troszkę dłużej, ponieważ pachnie tak pięknie, że aż nie chce się jej zmywać :P Opakowanie to typowy czarny Lushowy pojemniczek, w którym mamy 75 g świeżej maski. Niestety bardzo ciężko jest ją zużyć  przed terminem ważności. Teraz mam już drugie opakowanie tej maski i będę jej używać częściej niż 2 razy w tyg. Niestety ostatnio zmarnowało mi się ponad pół opakowania, bo minął termin ważności i musiałam wyrzucić ją do kosza.
Jak dla mnie jest to najlepsza maska ever, jest to już moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie.
I jeszcze taka mała rada. W takiej masce nie wyglądamy zbyt efektownie, więc radzę robić ją gdy jesteśmy same w domu :D Mój facet już raz się wystraszył :D

ZALETY:
- przepięknie pachnie
- ma naturalny skład
- jest świeża
- bardzo dobrze nawilża i wygładza skórę
- redukuje zaczerwienienia
- jest bardzo wydajna

WADY:
- ciężko ją zużyć przed końcem terminu

OCENA: 4+/5

Kosmetyczne hity 2012 roku!

W dzisiejszym poście przedstawię Wam moje kosmetyczne hity 2012 r.
Przede wszystkim są to kosmetyki pielęgnacyjne, niestety z kosmetyków kolorowych mam tylko jednego ulubieńca.
Mam nadzieję, że 2013 rok przyniesie mi sporo makijażowych hitów. A teraz zapraszam do lektury :)

Pielęgnacja twarzy:
1. Kosmetyki Lush 
- Buche de Noel - świąteczny czyścik, który kocham miłością bezgraniczną. Rzadko kiedy wracam dwa razy do tego samego kosmetyku, jednak ten na tyle mnie urzekł działaniem i zapachem, że mam już dwa kolejne w zapasie. Szkoda, że to wersja limitowana :(
- Oatifix - świeża maska, która przepysznie pachnie, a do tego świetnie nawilża, odżywia i wygładza moją skórę. Jednym słowem robi jej dobrze! Na pewno zostanie ze mną na dłużej.

2. Woda różana - używam jej jako toniku. Nieziemsko pachnie, nawilża i widocznie odżywia skórę. Lepszego toniku jeszcze nigdy nie używałam.


Makijaż:
1. Revlon Colorstay - recenzja pojawiła się nie dawno. Lepszego podkładu jeszcze nie miałam. Kryje średnio, ale za to utrzymuję się długo na twarzy.


- Hakuro H55 - idealny pędzel do pudru. Jest bardzo miękki, nie gubi włosia i można nim nakładać bronzer.
- Hakuro H78 - uniwersalny pędzelek do makijażu oka.


Włosy:
1. Tangle Teezer - jak dla mnie numer jeden wśród wszystkich szczotek. Używam jej do peruki, przez co przez bite 4 miesiące wygląda prawie jak nowa. Wcześniej używałam normalnych szczotek przez co po 3 miesiącach peruka szła do kosza. TT używam również do masażu skalpu (bardzo delikatnie czeszę).
2. Olej łopianowy i kokosowy - oba olejki świetnie odżywiały moje włosy. Łopianowy powstrzymywał wypadanie i pojawiało się po nim sporo baby hair. Kokosowy mocno odżywiał i wygładzał włosy. (nie ma ich na zdjęciach)
3. Jantar - odżywił skórę głowy przez co pojawiło się po nim sporo baby hair. Za kilka tygodni powracam do wcierania go wraz z Biostyminą.
4. Facelle - świetnie zmywa oleje, jest delikatny i nie podrażnia skóry głowy.
5. Maska jajeczna - bardzo dobrze odżywia moje włosy, pozostawiając je miękkie i gładkie. Wracam do niej z przerwami, żeby włosy się nie przyzwyczaiły.


Paznokcie:
- Eveline - diamentowa odżywka do paznokci - niekwestionowany ulubieniec wśród odżywek. Sprawiła, że moje wiecznie słabe i kruche paznokcie w końcu wyglądają jak powinny.
- Burt's Bees - cytrynowe masełko do skórek i paznokci - ideał do pielęgnacji skórek i paznokci. Po dwóch tygodniach kuracji moje skórki wyglądają o niebo lepsze, dodatkowo wzmacnia paznokcie. Recenzja nie długo :)


A ja nadal poszukuję idealnie nawilżająco-odżywiającego kremu oraz tuszu :)

A jak wasze kosmetyczne hity? Coś Was szczególnie urzekło w tym roku? Piszcie w komentarzach! :)

Aktualna pielęgnacja twarzy


Dziś przychodzę do Was z aktualizacją pielęgnacji twarzy. Trochę produktów się zmieniło, ale jestem bardzo z nich zadowolona.

1. Płyn micelarny/pasty czyszczące
* Bourjois - płyn micelarny. Do tej pory był dla mnie idealny, dotąd aż nie spróbowałam Biodermy i przepadłam. Niestety nigdzie w UK nie mogę jej znaleźć :/
* Lush - Angels on bare skin - aktualnie już mi się kończy. Bardzo dobrze oczyszcza, lekko peelinguje skórę i pozostawia ją gładką i przyjemną w dotyku.
* Lush - Buche de Noel - najnowszy nabytek. Pięknie pachnie, przypomina mi jakieś świąteczne ciasto. Podobnie do Angels bardzo dobrze oczyszcza, peelinguje, nawilża i skóra jest widocznie ujednolicona. Wydaje mi się, że bardziej przypadnie mi do gustu niż Angels, no ale zobaczymy.


2. Toniki/hydrolaty
* Avene - woda termalna. Już mi się prawie skończyła. Bardzo dobrze koi podrażnienia i delikatnie nawilża.
* Dabur - woda różana. Nie planowany zakup. Robiąc zakupy zobaczyłam dział z kosmetykami Dabur i tą właśnie wodę za uwaga 1.39f. Od razu chwyciłam za butelkę i to był trafiony zakup. Woda pięknie pachnie, bardzo dobrze nawilża i uspokaja skórę.


3. Maska
* Lush - Oatifix. Ulubieniec od pierwszego użycia. Przepysznie pachnie, a do tego pięknie nawilża, wygładza i ujednolica skórę.


4. Olej
* olej arganowy - czasami mieszam z kremem i wklepuję w twarz wieczorem. Rano skóra jest ładnie nawilżona i wygładzona.


5. Krem do twarzy
* Oeparol - krem kondycjonująco - nawilżający z olejem z nasion wiesiołka. Dotychczas mój ulubiony krem nawilżający, jednak tej zimy coś mnie mocno zawodzi i szukam czegoś innego. Jeśli macie jakiegoś swojego ulubieńca dajcie znać w komentarzach.
* L'occitane - krem nawilżający. W lecie sobie radził, jednak teraz wydaje się być za słaby.


6. Krem pod oczy
* AA Wrażliwa Natura - nawilżająco-rozświetlający krem pod oczy. Rozświetlenia nie ma się co doszukiwać, ale bardzo dobrze nawilża.


I to by było na tyle. Jeśli znacie jakiś dobry krem nawilżający to dajcie mi znać w komentarzach :)

Kilka nowości + ankieta

Dziś przyszła długo już wyczekiwana przeze mnie przesyłka od mamy. Jakiś czas temu wygrałam u xkeylimex rozdanie, w którym do zgarnięcia były 4 lakiery z nowej limitki Essence Wild Craft. Kasia dorzuciła mi jeszcze kilka kosmetyków, których już nie używa. I tak wszystko poszło na mój stary adres. Część kosmetyków wzięła sobie moja mama, a część mi wysłała. Miałam dostać 4 lakiery, ale mama stwierdziła, że te ciemniejsze nie będą mi pasować -.-' na szczęście dośle mi resztę. Dostałam też 2 pudry, cień do powiek i sporo próbek (to wszystko od Kasi) oraz Biostyminę od mamy. Mam zamiar dolać ją do wcierki Jantara, która przyjdzie dopiero do mnie za jakiś czas i sprawdzić jej działanie na włosy. Na razie piję len i nie chcę tego wszystkiego mieszać.


Co po za tym?
Jakiś czas temu kupiłam sobie set miniaturowych masełek NIP&FAB (pistacja, mango, kokos). Muszę powiedzieć, że wszystkie masła ślicznie pachną, szkoda tylko że są drogie. Już nie długo je Wam pokażę :)
Byłam też ostatnio w Lush'u po maskę Oatifix. Muszę powiedzieć, że jeszcze tak rewelacyjnej obsługi nie spotkałam nigdzie indziej. Już z daleka uśmiechała się do mnie ekspedientka. Zapytała jak się dzisiaj miewam, i czy czegoś potrzebuję. Widać, że interesują się klientem i zawsze chętnie służą pomocą. Dostałam też fajową gazetę, w której są wszystkie produkty Lush'a z opisami, składami i cenami. Także jeśli coś chcecie wiedzieć o jakimś kosmetyku dajcie znać to Wam napiszę :)
(zdjęcia dorzucę jutro)

Dziewczyny na prawym pasku bocznym umieściłam ankietę, w której możecie wybrać o czym chcecie najpierw poczytać :) Głosujcie :)

Buziaki!