BingoSpa - kuracja do włosów 40 składników aktywnych


Ponad 40 aktywnych składników, zawartych w 12 ekstraktach ziołowych, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania komórek włosa i skóry głowy.


SKŁADNIKI AKTYWNE:
amidiol, alfa-amaryna, apigenina, arkcyin, dekstroza, faradiol, fruktoza, garbniki katechinowe, hederakozyd, luteolina, pikrosaliwin, kamozol, inulina, arkcjopikryna, flawonoidy, kumaryny, luteolina, maltoza, kwasy: chlorogenowy, rozmarynowy, kofeinowy, ursolowy, nikotynowy, oleanolowy, polienowy, poliinowy, seskwiterpeny, monoterpeny, cyneol, octan bomylu, glikonasturtozyd, pektyny, rutyna, nikotyflorozyd, naringina, cholina, dekstroza, kalendulozyd, saponozydy, taraksasterol.

Cena: 13,90 zł
Pojemność: 500g
Zapach: kremowo-ziołowy
Dostępność: sklepy z kosmetykami BingoSpa, sklepy internetowe

Skład:
Aqua, Stearamidopropyl Dimethylamine, 1 Heksadecanol 1 Octadecanol (miksture), Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Styrene/Acrylates Copolymer, Propylene Glycol, Aqua, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract; Chamomilla Recutita Flower Extract; Arnica Montana Flower Extract; Lamium Album Extract; Salvia Officinalis Leaf Extract; Pinus Sylvestris Bud Extract; Hasturtium Officinale Extract; Arctium Majus Root Extract; Citrus Medica Limonum Peel Extrac; Hedera Helix Extract; Calendula Officinalis Flower Extract; Tropaeolum Majus Flower Extract, Propylene Glycol (and) Linum Usitatissimum Seed Extract, Propylene Glycol (and) Aloe Extract, Propylene Glycol (and) Chamomilla Recutita (Matricaria) Extract, Parfum, Citric Acid, Methylparaben, Sodium Benzoate, Ethylparaben.

Sposób użycia:
Nałożyć na włosy 1/4 nakrętki preparatu, delikatnie wmasować w skórę głowy. Po 10 minutach preparat dokładnie spłukać ciepłą wodą, włosy wysuszyć i rozczesać.
Zabieg powtarzać codziennie przez 5 dni, następnie profilaktycznie 1-2 razy w tygodniu.

Kuracji używałam jako odżywki lub maski do włosów z półproduktami. Spisuje się bardzo dobrze. Włosy po jej użyciu są widocznie odżywione i zdrowsze. Są niezwykle miękkie i delikatne w dotyku i do tego ładnie błyszczą. Teraz gdy zaczęłam używać jej z hydrolizowaną keratyną co drugi dzień zauważyłam, że przestały mi wypadać włosy i skalp co raz bardziej się zagęszcza. Niezwykle mnie to cieszy i jestem ciekawa czy zagęści się całkowicie czy znów zaczną lecieć włosy. Zauważyłam też, że kuracja nawilża skalp, ponieważ miałam problem z łuszczącą się skórą i jak na razie problem zniknął. Kuracja jest niezwykle wydajna, używam jej od dobrych kilku miesięcy a mam jeszcze 3/4 opakowania.


Tyle, że na moje krótkie włosy niewiele jej potrzeba. Konsystencja jest dość rzadka, ale nie spływa z włosów.


Stosuję ją też czasami na olej, trzymam 10-15 min po czym normalnie spłukuję i myję włosy. Co do zapachu jest on delikatnie ziołowy i bardzo przyjemny, krótko utrzymuje się na włosach. Opakowanie to taki plastikowy słoik, jest dość nieporęczny, ale wybaczam mu ten jeden mankament. Ja mam wersję mniejszą, czyli 500g i zapłaciłam za nią 13,90 zł w sklepie zielarskim.
Widziałam również duży słoik kuracji, chyba 1000g, ale nie mam pojęcia ile kosztuje.
I jak zachęciłam Was do spróbowania? A może już jej używałyście? Ja na pewno się z nią nie rozstanę :)

ZALETY:
- niska cena
- bardzo wydajna
- duża pojemność
- powstrzymuje wypadanie włosów
- nawilża i wygładza włosy
- nawilża skórę głowy
- ma bardzo bogaty skład
- bardzo ładnie pachnie

WADY:
- nie poręczne opakowanie

OCENA: 4+/5

Lush - Angels on bare skin


Angels on Bare Skin jest LUSHowską wersją obłędnie drogiej średniowiecznej recepty dbania o skórę. Unikalne, drogie olejki eteryczne zostały sprowadzone do Europy przez krzyżowców którzy podbili Arabską medycynę; bardzo szybko zostały zakazane przez kościół przez swoja możliwość do zmieniania samopoczucia - diabelskie dzieło! W każdym razie, finałowy rezultat wynosił kosmetyk 1, kościół 0. Olejek różany i lawendowy zostały wynalezione po to żeby dokonywać wspaniałych rzeczy ze skórą.


Cena: 6,25 f
Pojemność: 100 g
Zapach: ziołowo-lawendowy
Dostępność: Lush, allegro

Skład:
Ground Almond (Prunus dulcis), Glycerine, Kaolin, Water (Aqua), Lavender Oil (Lavandula angustifolia), Rose Absolute (Rosa damascena), Chamomile Blue Oil (Matricaria chamomilla), Tagetes Oil (Tagetes minuta), Benzoin Resinoid (Styrax tonkinrnsis pierre), Lavender Flowers (Lavendula angustifolia), *Limonene, *Linalool.
*Occurs naturally in essentials oils.

Po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji na temat tego czyścika i ja się na niego w końcu skusiłam. W sumie dostałam go od chłopaka w prezencie urodzinowym i jestem bardzo zadowolona z prezentu. Czyścik właściwie skończył mi się przed paroma dniami i postanowiłam napisać dla Was recenzję.


Na początku przestraszyłam się trochę zapachu, który jest mocno ziołowo-lawendowy. Na pewno nie każdemu będzie odpowiadał. Gdy pierwszy raz umyłam nim twarz zapach mi trochę przeszkadzał, ale teraz już się do niego przyzwyczaiłam i nawet bardzo go polubiłam. Jak używać czyścika?
Należy oderwać mały kawałek pasty, dodać odrobinę wody i rozrobić do konsystencji papki, a następnie delikatnie masować twarz. Można ją chwilkę zostawić na twarzy lub od razu spłukać ciepłą wodą.


Czyścik bardzo dobrze oczyszcza twarz, lekko ją peelingując. Pozostawia skórę niezwykle oczyszczoną, ale i nawilżoną, wygładzoną. Łagodzi również wszelkie podrażnienia. Moje wiecznie czerwone policzki, w końcu są tylko lekko zarumienione, ponieważ roladka redukuje zaczerwienienia. Pasta nadaje się do skóry delikatnej, suchej czy nawet naczyniowej jak moja. Cery mieszane i tłuste może zapchać, także trzeba uważać.
Pasta jest dość wydajna, wystarczyła mi na jakieś 2 miesiące użytkowania 1,2 razy dziennie.
Niestety pasta nie jest dostępna w PL, chociaż słyszałam że nie długo Lush ma otworzyć u nas ich pierwszy sklep. Ja kupuję swój w Londynie. Można też dostać je na allegro.
Na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie tego cudeńka :)

ZALETY:
- wydajna
- bardzo dobrze oczyszcza skórę
- niweluje zaczerwienienia
- nawilża, wygładza i łagodzi podrażnienia
- ładnie pachnie

WADY:
- niestety w PL niedostępna
- jest dość droga

OCENA: 4+/5

Serum głęboko odżywiająco-nawilżające


E-naturalne - serum głęboko odżywiająco-nawilżające


Od producenta:
Serum głęboko odżywiająco-wygładzające to idealne wysoko skoncentrowane serum na noc, pozwalające osiągnąć efekt wygładzonej i odżywionej skóry. Bogactwo składników wpływa na wygładzenie delikatnych zmarszczek oraz zapobiega powstawaniu nowych. Doskonały preparat do odbudowy cery narażonej na działanie promieni słonecznych, szczególnie po lecie.

Ponadto serum to rewelacyjny produkt pod maski algowe oraz do stosowania jako produkt do pielęgnacji skóry w okolicach oczu.

Działanie:
wygładzenie i odżywienie powierzchni skóry;
wygładzenie drobnych zmarszczek przy systematycznym stosowaniu oraz zapobieganie powstawaniu nowych;
zmniejszenie nieprawidłowych i uszkodzonych słońcem komórek skóry;
regeneracja naskórka oraz przyspieszenie procesu gojenia się ran;
cera rozjaśniona i napięta, co jest charakterystyczne dla młodej skóry;
poprawiony koloryt skóry.

Skład zestawu odpowiedniego do przygotowania 20 g serum:
Olej arganowy – 2 g
Skwalan – 1 g
Isopropyl Palmitate – 5,9 g
Olej ze słodkich migdałów – 3 g
Olej karite – 4 g
Witamina E – 0,1
Caprylic/Capric Triglyceride – 4 g
Naklejka
Pipeta



Wykonanie serum:
* Sprawdzenie kompletności posiadanych składników.
* Przygotowanie stanowiska pracy z zachowaniem podstawowych zasad higieny.
* Do naczynia (zlewki, szklanki) dodajemy po kolei wszystkie składniki w odpowiednio odmierzonej ilości, po czym całość mieszamy do połączenia się składników. Składniki należy przelewać bardzo dokładnie, niemal do ostatniej kropli, nie pozostawiając ich w załączonych opakowaniach. Serum jest gotowe do użycia.

Cena: 24,90 zł
Pojemność: 20 g
Dostępność: www.e-naturalne.pl

Gotowe serum wygląda tak:


Każdego wieczora kilka kropelek serum rozcieram w dłoniach i wklepuje w twarz.  Odczekuję chwilę po czym nakładam krem. Rano skóra wygląda na wypoczętą, lekko odżywioną i mniej podrażnioną, ale nie są to jakieś spektakularne efekty. Zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu sera na bazie kremowej, które szybko się wchłaniały. To serum pozostawia lekko tłusty film i nie trudno wymazać pościel. Serum jest bezzapachowe, przynajmniej ja nic nie wyczuwam. Wydajność kosmetyku oceniam na plus, ponieważ wystarczy dosłownie 3 kropelki, aby posmarować całą twarz.

ZALETY:
- niska cena
- bardzo wydajne
- bezzapachowe
- skóra po użyciu serum wygląda na wypoczętą i mniej podrażnioną

WADY:
- pozostawia tłusty film
- mało nawilża i odżywia

OCENA: 3+/5

Kosmetyczne hity 2012 roku!

W dzisiejszym poście przedstawię Wam moje kosmetyczne hity 2012 r.
Przede wszystkim są to kosmetyki pielęgnacyjne, niestety z kosmetyków kolorowych mam tylko jednego ulubieńca.
Mam nadzieję, że 2013 rok przyniesie mi sporo makijażowych hitów. A teraz zapraszam do lektury :)

Pielęgnacja twarzy:
1. Kosmetyki Lush 
- Buche de Noel - świąteczny czyścik, który kocham miłością bezgraniczną. Rzadko kiedy wracam dwa razy do tego samego kosmetyku, jednak ten na tyle mnie urzekł działaniem i zapachem, że mam już dwa kolejne w zapasie. Szkoda, że to wersja limitowana :(
- Oatifix - świeża maska, która przepysznie pachnie, a do tego świetnie nawilża, odżywia i wygładza moją skórę. Jednym słowem robi jej dobrze! Na pewno zostanie ze mną na dłużej.

2. Woda różana - używam jej jako toniku. Nieziemsko pachnie, nawilża i widocznie odżywia skórę. Lepszego toniku jeszcze nigdy nie używałam.


Makijaż:
1. Revlon Colorstay - recenzja pojawiła się nie dawno. Lepszego podkładu jeszcze nie miałam. Kryje średnio, ale za to utrzymuję się długo na twarzy.


- Hakuro H55 - idealny pędzel do pudru. Jest bardzo miękki, nie gubi włosia i można nim nakładać bronzer.
- Hakuro H78 - uniwersalny pędzelek do makijażu oka.


Włosy:
1. Tangle Teezer - jak dla mnie numer jeden wśród wszystkich szczotek. Używam jej do peruki, przez co przez bite 4 miesiące wygląda prawie jak nowa. Wcześniej używałam normalnych szczotek przez co po 3 miesiącach peruka szła do kosza. TT używam również do masażu skalpu (bardzo delikatnie czeszę).
2. Olej łopianowy i kokosowy - oba olejki świetnie odżywiały moje włosy. Łopianowy powstrzymywał wypadanie i pojawiało się po nim sporo baby hair. Kokosowy mocno odżywiał i wygładzał włosy. (nie ma ich na zdjęciach)
3. Jantar - odżywił skórę głowy przez co pojawiło się po nim sporo baby hair. Za kilka tygodni powracam do wcierania go wraz z Biostyminą.
4. Facelle - świetnie zmywa oleje, jest delikatny i nie podrażnia skóry głowy.
5. Maska jajeczna - bardzo dobrze odżywia moje włosy, pozostawiając je miękkie i gładkie. Wracam do niej z przerwami, żeby włosy się nie przyzwyczaiły.


Paznokcie:
- Eveline - diamentowa odżywka do paznokci - niekwestionowany ulubieniec wśród odżywek. Sprawiła, że moje wiecznie słabe i kruche paznokcie w końcu wyglądają jak powinny.
- Burt's Bees - cytrynowe masełko do skórek i paznokci - ideał do pielęgnacji skórek i paznokci. Po dwóch tygodniach kuracji moje skórki wyglądają o niebo lepsze, dodatkowo wzmacnia paznokcie. Recenzja nie długo :)


A ja nadal poszukuję idealnie nawilżająco-odżywiającego kremu oraz tuszu :)

A jak wasze kosmetyczne hity? Coś Was szczególnie urzekło w tym roku? Piszcie w komentarzach! :)

Revlon - Colorstay


Revlon - Colorstay (normalna/sucha skóra)


Podkład Revlona w wersji dla Pań mających cerę normalną i suchą. Zwiera wysoki filtr ochronny SPF 15. Bardzo trwały i lekki, beztłuszczowy podkład, nie zatyka porów. Zapewnia wysokie krycie, nie powodując przy tym efektu maski, sprawia ze skóra oddycha a wszelkie mankamenty urody stają się niewidoczne. Producent oferuje dużą gamę kolorystyczną.
Źródło: wizaż.pl

Cena: 33,29 zł
Pojemność: 30 ml
Zapach: przyjemny
Dostępność: Nocanka


Skład:
Titanium Dioxide 4.4%, Zinc Oxide 2.0%
Aqua (Water), Cyclomethicone, Trimethylsiloxysilicate, Butylene Glycol, Dimethicone, Cetyl PEG/PPG 10/1 Dimethicone, Polyglyceryl 4 Isostearate, HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Nylon-12, Phenyl Trimethicone, Magnesium Sulfate, Isododecane, Boron Nitride, Methicone, Laureth-7, Malva Sylvestris Extract (Mallow), Lilium Candidum Bulb Extract (Lily), Lactobacillus/Eridictyon Californicum Ferment Extract, Cymbidium Grandiflorum Flower Extract, Serica Soie (Silk), Tocopherol Acetate, Retinyl Palmitate, Ethylene Brassylate, Tribehenin, Bisabolol, Silica, Alumina, Isohexadecane, Polydimethylsiloxane/Polymethysilesquioxane Copolymer, Polysorbate 20, Polysorbate 80, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Sorbitan Sesquioleate, Tetrasodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, May Contain: Iron Oxides (CI 77491, 77492, 77499), Mica (CI 77019), Titanium Dioxide (CI 77891), Bismuth Oxychloride (CI 77163), Zinc Oxide (CI 77947)

Jest to już moje drugie opakowanie tego podkładu i jak na razie jestem z niego zadowolona. Denerwuje mnie jedynie to, że strasznie podkreśla suche skórki, a na mojej twarzy jak na razie jest ich pełno i ciężko jest mi się ich pozbyć. Pokład kryje moim zdaniem średnio, chociaż spodziewałam się po nim nieco więcej. Na twarzy utrzymuje się przyzwoicie, jakieś 5-6h. Jak na razie żaden podkład nie wytrzymał tyle co on. Konsystencja jest gęsta przez co topornie się nakłada i bardzo szybko zastyga na twarzy.


Nakładam go palcami lub przy pomocy gąbki a'la beauty blender. Jednak najczęściej jest tak, że najpierw nakładam palcami, a potem wklepuję go mokrą gąbeczką. Na twarzy wygląda wtedy dość naturalnie. Sporym mankamentem jest brak pompki, przez co raz wylewa się go za mało lub za dużo, a to wpływa na jego wydajność.


Dużym plusem jest duża gama kolorów, na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Ja mam odcień 150 Buff.

Czy wrócę do niego?
Jak na razie nie znalazłam lepszego podkładu, więc na pewno :)

ZALETY:
- łatwo dostępny
- duża gama kolorów
- przyjemna konsystencja
- lekko rozświetla
- trzyma się przyzwoicie

WADY:
- podkreśla suche skórki
- brak pompki

OCENA: 4/5

EDIT: Firma Revlon w końcu postarała się o pompkę. Podkłady w nowych opakowaniach są już dostępne na allegro!

Dziękuje firmie Nocanka za udostępnienie mi kosmetyku do testów. Fakt, iż dostałam je za darmo nie wpływa na moją ocenę.  

BiovaxMed - Wypadanie włosów (rozpoczęcie kuracji)

Cześć Piękne!

Postanowiłam, że będę z Wami dzielić się na bieżąco jak działa seria BiovaxMed Wypadanie włosów. 
Od 6 dni stosuję szampon oraz żel na odrastanie włosów. Na poniższych zdjęciach zobaczycie jak aktualnie wyglądają moje włosy i w jakim są stanie. Po skończeniu kuracji dodam kolejne zdjęcia i porównanie. 
Jak na razie zauważyłam, że żel nieco wysusza skórę głowy, ponieważ zawiera alkohol w składzie.
Po prawej stronie paska bocznego jak możecie zauważyć dodałam listę kosmetyków i suplementów, których aktualnie używam. Jeśli jesteście czegoś ciekawe, piszcie w komentarzach. 
A niżej moje zdjęcia, jak i trochę info na temat dermokosmetyków BiovaxMed.

Na zdjęciach widzicie mój skalp, czubek głowy, prawy i lewy bok.
Przerzedzenia są spore, ale nie takie wielkie jak wcześniej.
Zobaczymy co zdziała BiovaxMed przez ten okres kuracji.
Szampon stosuję co drugi dzień, a żel dwa razy dziennie rano i wieczorem.




Szampon:
Dzięki unikalnemu połączeniu substancji aktywnych (Capillisil + Alistin, Vitamina PP, arnika, jasnota biała, rzeżucha) i regenerujących ( Xylitol + Lactitol, Multimineral Complex, D - pantenol) stymuluje odrastanie, hamuje wypadanie włosów oraz doskonale oczyszcza i odżywia skórę głowy. Pielęgnuje włosy i sprawia, że są miękkie w dotyku i lśniące. Aż 11mg substancji aktywnych w 1ml szamponu.

Żel:
Skoncentrowany żel o zwiększonej zawartości aktywnego połączenia Capillisil 1,4% + Alistin 0,7% oraz Vitaminy PP skutecznie stymuluje odrastanie i hamuje wypadanie włosów. Aż 4,5mg substancji aktywnych w 1ml żelu. Specjalnie opracowana konsystencja żelu jest zwarta, nie spływa z głowy, łatwo się wchłania. Nie wymaga zmywania wodą, nie przetłuszcza włosów. Działanie potwierdzone badaniami klinicznymi.
Cel kuracji: inteligentne dermo - kosmeceutyki z linii Biovax Med Wypadanie Włosów mają na celu nie tylko zahamować ich wypadanie, ale skutecznie pobudzić odrastanie włosów i przywrócić im właściwą kondycję. 

Źródło: wizaż.pl

Boxing Day - moje łupy

Dziś w całym UK i kilku innych krajach trwa tzw. Boxing Day czyli poświąteczne wyprzedaże.
Większość sklepów wyprzedaje zimowe kolekcje po bardzo korzystnych cenach. Dlatego żal sobie nic nie kupić :P Ja wybrałam się tylko do dwóch sklepów, ponieważ inne były tak oblężone, że nie miałabym siły nic tam szukać.


Postanowiłam zaopatrzyć się w zapas mojego ukochanego czyścika Buche de Noel z Lush'a oraz kominek, kropelki zapachowe i żel pod prysznic w The Body Shop. W obu sklepach jest obniżka 50 % off, czyli wyniosło mnie to bardzo korzystnie. Czyściki lądują do zamrażarki, a ja już rozkoszuję się w pokoju pięknym imbirowym zapachem z mojego nowego kominka.



(przepraszam za słabą jakoś zdjęć, ale pogoda w UK nie sprzyja robieniu zdjęć)

Buziaki!