Maybelline Define-A-Lash Volume Waterproof Mascara

Hej dziewczyny! :)

Dziś recenzja tuszu do rzęs, który wybrałam sobie w ramach współpracy z Drogerią Manieczka. Jest to tusz Maybelline Define-A-Lash Volume w wersji wodoodpornej, który ma za zadanie pogrubiać nasze rzęsy. 


Moje rzęsy z natury są rzadkie i cienkie, powiedziałabym nawet, że prawie nie widoczne :D Lubię mocno podkreślone rzęsy, ale ten tusz w tym się akurat nie sprawdził. Maskara ma za zadanie pogrubiać nasze rzęsy, ale zamiast tego lekko je wydłuża i skleja niemiłosiernie. 



Rzęsy są ciężkie i mam wrażenie, że opadają. Tusz kruszy się już po paru godzinach i migruje po całej twarzy. Jeszcze nigdy nie miałam takiego tuszu, który tak ciężko się zmywał, totalna masakra, nie radził sobie z nim płyn dwufazowy, ani woda micelarna. Za to szczoteczka jest bardzo fajna, jest dosyć spora, ale dotrze to każdej rzęsy.



Opakowanie jest metalowe, poręczne i w świetnym kolorze różowym :P Tusz można kupić na stronie drogerii Manieczka klik za 11.90 zł. Szkoda, że tusz się u mnie nie sprawdził, miałam co do niego wielkie nadzieje.

Przepraszam za moje nie udolne zdjęcia, ale aparat odmówił mi dziś posłuszeństwa. 


ZALETY:
- cena
- lekko wydłuża
- duża silikonowa szczoteczka
- jest wodoodporny
- ładne poręczne opakowanie

WADY:
- nie pogrubia
- skleja rzęsy
- ciężko go zmyć

OCENA: 2/5

Paczki, paczki! :)

Dziś chciałam Wam się troszkę pochwalić co dziś do mnie przyszło :)
Otóż przyszła dziś do mnie nagroda z rozdania, które organizowała Zuza http://mademoiselle-zu.blogspot.com/ oraz przesyłka od Pani Jolanty z firmy Ava, z którą zaczęłam współpracę.

Wygrana u Zuzi:


Ava:


Rozmawiałam z Panią Jolantą na temat typu mojej cery i doszłyśmy do wniosku, że najlepszym kosmetykiem dla mnie będzie tonik na rozszerzone naczynka, które niestety zaczynają prześwitywać mi przez skórę. Dostałam też kilka próbek, które z chęcią wypróbuję. Dziś zaczynam pierwsze testy, więc za nie długo pojawi się recenzja.

Buziaki! :)

Alterra - olejek pielęgnacyjny Granat i Awokado

Dziś recenzja olejku pielęgnacyjnego z Alterry Granat i awokado. Olejek stosowałam głównie na włosy, ale zdarzyło mi się też na ciało z marnym tego skutkiem.



Od producenta:
Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Olejek pielęgnacyjny Alterra z wyjątkowym olejem z owoców granatu i bogatym awokado w sposób wyraźny odświeża skórę i pielęgnuje ją szczególnie łagodnie. Wartościowy olej z pestek granatu w połączeniu z olejem rycynowym i olejem z jojoby rozpieszczają intensywnie skórę i pozwalają jej zachować sprężystość. Kompozycja oleju z awokado, migdałów i oleju sezamowego dostarcza dodatkowej porcji ochrony i pielęgnacji. Skóra sprawia wrażenie zregenerowanej i długotrwale wypielęgnowanej.

Stosowanie:
Po prysznicu nałożyć niewielką ilość na wilgotną jeszcze skórę i delikatnie wmasować.

Cena: płaciłam za niego ok. 14 zł
Pojemność: 100 ml
Zapach: dość intensywny zapach, pachnie jak mamba i może się znudzić.
Dostępność: Rossmann

Skład:
Glycine Soja Oil (Olej sojowy), Ricinus Communis Seed Oil (Olej rycynowy), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (Olej ze słodkich migdałów), Zea Mays Germ Oil (Olej kukurydziany), Sesamum Indicum Seed Oil (Olej sezamowy), Vitis Vinifera Seed Oil (Olej z pestek winogron), Olea Europaea Fruit Oil (Oliwa z oliwek), Parfum, Persea Gratissima Oil (Olej z awokado), Punica Granatum Seed Oil (Olej z granatu), Simmondsia Chinensis Seed Oil (Olej z nasion jojoby), Triticum Vulgare Germ Oil (Olej z kiełków pszenicy), Tocopherol (Witamina E), Helianthus Annuus Seed Oil (Olej słonecznikowy), Linalool (Linalool).

Olejek stosowałam na włosy i ciało, jednak zdecydowanie wolę stosować na to pierwsze. Raz po kąpieli, jeszcze na mokrą skórę wsmarowałam tenże olejek, skóra ślicznie pachniała i wydawała się nawilżona. Po 15 minutach, gdy olejek się wchłonął skóra zaczęła mnie strasznie swędzieć i była strasznie sucha, poratowałam się balsamem i przeszło. Nigdy więcej nie użyję go do ciała, a na włosy owszem. Włosy olejuję klik już ponad miesiąc co drugi dzień tym olejkiem.Włosiska są nawilżone, wygładzone i lśnią. Olejek zmywam szamponem Babydream z Rossmanna, dwa razy spokojnie wystarcza. Jak dla mnie olejek jest niewydajny, a to dlatego, że stosowałam go przez moment nie tak jak trzeba tzn. olejowałam włosy tak, aż ściekały, ale to przez moje nie dopatrzenie. Teraz daję tylko łyżkę olejku i jest ok. Konsystencja jest dosyć rzadka jak na olejek, na skórze dość długo się wchłaniał.


Szklana buteleczka - kto to wymyślił?! Nie dość, że opakowanie jest dosyć śliskie to łatwo je stłuc. Ostatnio buteleczka wyśliznęła mi się z dłoni i uderzyła o umywalkę na szczęście ucierpiała tylko zakrętka i jest trochę pęknięta. Teraz dla odmiany kupiłam sobie olejek limonka i oliwka. Już zaczęłam pierwsze testy, więc spodziewajcie się nie długo recenzji.

ZALETY:
- świetnie nawilża i wygładza włosy
- słodki zapach mamby, mniam!
- łatwo się zmywa
- naturalny skład
- cena
- dostępność

WADY:
- nie nadaję się na skórę
- szklana buteleczka

OCENA: 4/5

Zestaw Eveline i początek kuracji odżywką 8w1

Wczoraj postanowiłam zaopatrzyć się w zestaw Eveline, który dostępny jest od 29.02 w Biedronce. Zawsze chciałam wypróbować ten puder, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć w swoim mieście. Cieszę się, że w końcu go mam. Do tego mamy jeszcze tusz oraz odżywkę do paznokci i to za 19.99.


A o to co mamy w środku:


- Luksusowy puder w kamieniu Celebrities Beauty (matująco-wygładzający puder mineralny) kolor 20 -transparentny. Śliczne opakowanie, nawet mojemu TŻ się podoba :)



- Skoncentrowana odżywka do paznokci Total Action 8 w 1.



- Pogrubiająco-wydłużająca maskara Volumix Fiberlast kolor czarny. Też ma śliczne opakowanie :)


Od dzisiaj zaczynam kurację odżywką 8w1. Moje paznokcie są miękkie i łatwo się łamią i rozdwajają, przyda im się kuracja. Zamieszczam zdjęcie swoich paznokci przed stosowaniem odżywki, po kuracji też zamieszczę. Już jestem ciekawa efektów.


Miałyście coś z tych rzeczy? :) Używałyście odżywki? Były efekty? :)

Buziaki! :)

Mój ulubiony sposób olejowania włosów

Jakiś miesiąc temu zaczęłam olejować włosy olejkami z Alterry, które były nowością. Na początku nie wiedziałam ile dawać tego olejku na włosy i czy ogólnie wszystko dobrze robię. Poszperałam po wizażu, blogach i dowiedziałam się, że powinno dawać się 1-2 łyżki olejku, kiedy ja lałam na rękę ile się dało i wsmarowałam, aż ściekały :P Przy następnym olejowaniu wzięłam łyżkę, odmierzyłam i zaczęłam olejować, jaka to była mordęga, myślałam, że nigdy tego nie wetrę we włosy, olejku było zdecydowanie za mało. Szukając dalej w internecie i na blogach jak olejować włosy, przeczytałam u jednej z blogerek świetny pomysł na olejowanie, który jest dla mnie meega.
Otóż olejujemy włosy w sposób następujący:
  1.  Potrzebna nam miska z ciepłą, ale nie gorącą wodą. Na 1 l wody, jedna łyżka oleju, ja mam włosy krótkie i mi spokojnie wystarcza. Możecie spróbować od takiej proporcji, jeśli będzie dla Was za mało to wtedy dodacie druga łyżkę olejku i więcej wody. Ciepła woda otwiera łuskę włosa i olej dogłębnie wnika w głąb włosa.
  2.  Dolewamy olejek, jaki tylko zechcecie np. Alterra i mieszamy.
  3. Zanurzamy włosy w misce, dokładnie moczymy i polewamy tak, aby cały olej pozostał na włosach.
  4. Włosy zawijamy w ręcznik, tak aby cała woda wchłonęła się i pozostał sam olejek.
  5. Nakładamy foliowy czepek lub reklamówkę i ciepły ręcznik. Ja nakładam czapkę bo jest mi wygodniej. Możecie tak iść spać, lub trzymać kilka godzin. Ja osobiście nie mogę zasnąć z czepkiem na głowie, strasznie mi przeszkadza.
  6. Po kilku godzinach lub całej nocy myjecie włosy szamponem bez SLS lub prostą odżywką. Nakładacie odżywkę lub maskę pod czepek i ręcznik, a później spłukujecie wodą lub robicie płukankę.
Mi taki sposób olejowania najbardziej przypadł do gustu, może i Wam się spodoba :)

Szybkie zakupy :)

Wczoraj będąc nie daleko Rossmanna postanowiłam kupić kilka rzeczy, o których słyszałam dużo dobrego. Kupiłam kilka rzeczy do włosów i płyn micelarny (mój pierwszy :D), aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie używałam miceli, zawsze robiłam demakijaż mleczkiem lub płynem dwufazowym a od dłuższego czasu stosowałam metodę ocm. Zauważyłam też, że jest nowy sklep zielarski i nie mogłam nie zajrzeć, kupiłam sok z aloesu, który zaczęłam już pić (jest ohydny w smaku) i saszetkę pokrzywy, bo akurat mi się już kończy. Widziałam też tam kosmetyki z BingoSpa, maski, szampony itp. na pewno tam jeszcze zajrzę.

Rossmann:


1. Alterra olejek do ciała limonka i oliwka - będę stosować na włosy, już prawie skończyłam olejek granat i avocado i chciałam spróbować inne zapachy.
2. Alterra szampon nawilżający granat i aloes
3. Isana odżywka wygładzająca z olejkiem z babassu
4. Bourjois płyn micelarny
5. Joanna z apteczki babuni balsam nawilżająco-regenerujący

Sklep zielarski:


1. Pokrzywa
2. Alter Medica sok z aloesu 500 ml - do picia i do mgiełki aloesowej do włosów :)

Kobo Mono Eyeshadow - Caffe Latte

Dość nie dawno pod którąś notką pisałam Wam, że poszukuje matowego cielistego cienia do makijażu dziennego. Pisałyście mi, że są takie w Inglocie i Essence, niestety nie miałam dostępu do Inglota, więc szukałam w Essence, ale na próżno. Przeglądając blogi natknęłam się na posta u jednej z blogerek z cieniami Kobo i zakochałam się :D Był tam śliczny matowy cień, który wydawał się idealny. Po kilku dniach poleciałam do Natury i kupiłam sobie podwójną paletkę i cień 117 Caffe Latte.


Cień jest świetnie napigmentowany i trwały, utrzymuje się na bazie Virtual cały dzień, lekko blednąc, ale nie gromadzi się w załamaniu powieki. Nie osypuje się, co jest dla mnie dużym plusem. Wszystkie inne cienie, które posiadam osypują się i migrują po twarzy a to cudeńko nie :) Świetnie łączy się z innymi cieniami i łatwo go rozetrzeć. Konsystencja cienia jest miękka, troszkę się może kruszyć przy nabieraniu na pędzelek, ale mi to nie przeszkadza. Cienie możemy kupić jako pojedynczy cień (17,99 zł) lub wkład do paletki (13,99zł) w Naturze. Wydaje mi się, że lepiej jest zakupić sobie paletki podwójną lub poczwórną i kupić wkłady, bo wychodzi taniej. Już nie długo mam zamiar dokupić sobie kilka innych odcieni, ponieważ cienie strasznie mi się spodobały :)
 Swache:





ZALETY:
- dobrze napigmentowany
- nie osypuje się
- nie zbiera się w załamaniach
- trwały
- wygodny w aplikacji
- cena za wkład, za pojedynczy tyle bym nie dała

WADY:
- mała gama kolorystyczna


OCENA: 5/5